Polskie NGO 3.0 - promować czy nie?

Dostaliśmy zaproszenie, żeby w debacie, której będą się przysłuchiwać adepci NGO, Rak’n’Roll opowiedział jak sobie radzi z komunikacją oraz zbieraniem funduszy za pomocą nowatorskich metod. W komunikacji faktycznie czujemy się pewnie, więc przyjęliśmy zaproszenie. Na mnie padło.

Jacek Maciejewski, Strażnik Marki Fundacji Rak'n'Roll. Wygraj Życie!



Debata pod nazwą „Polskie NGO 3.0” odbyła się w Brain Embassy – nowym, bardzo fajnym miejscu, w którym atmosfera bardzo sprzyja przyjemnej pracy. Towarzystwo zaproszono doborowe: WOŚP, Rak'n'Roll, SYNAPSIS, T-Mobile / Pomoc Mierzona Kilometrami, oraz Fundację Maraton Warszawski. Organizator: Fundacja FaniMani, która pomaga organizacjom zbierać pieniądze w sieci.

Opowiedziałem o kilku naszych projektach – wybieranie jest zawsze trudne, ale ograniczenie do 5 minut jest brutalne, kiedy zrobiło się tyle co RnR w ciągu 7 lat. Przypomniałem tę najbardziej znaną: „Zbieramy na cycki, nowe fryzury i dragi”, dalej „Daj Włos!”, „KancerSutra” i „Boskie Matki”. Na co dzień żyjąc realizacją kolejnych projektów tracimy trochę świadomość, jak wiele mamy do pokazania światu. Dla ludzi zaczynających pracę w fundacji czy stowarzyszeniu okazuje się to interesujące, a czasem cenne.
Kto ciekaw przebiegu całego spotkania – można je w całości obejrzeć poniżej. Tutaj chciałbym tylko zaakcentować to, co wynikło pod koniec dyskusji.

[youtube][/youtube]

Jest w ludziach zajmujących się pracą społeczną pewien rodzaj rezerwy wobec działań promocyjnych. Bywa, że uważają to za niegodną autopromocję, na którą szkoda czasu – wszak mają wyższe cele do zrealizowania. Lepiej pomóc potrzebującemu, niż marnować czas chwalenie się tym. Uważam, że to podejście jest szkodliwe, razi powierzchownością i w efekcie jest przeciwskuteczne. W kilku słowach postaram się to uzasadnić.

Po pierwsze, pomaganie innym jest działalnością szlachetną i kiedy robimy to jako osoby prywatne, to chwalenie się tym jest istotnie mało godne. Jednak przyłożenie tej miary do działań organizacji, jest zgubne. Wszak nikt nam organizacji zakładać nie każe, ale jeśli to zrobiliśmy, to pewnie dlatego, że traktujemy swoją działalność poważnie. Skoro tak, to mamy cel, plan jego osiągnięcia, wizję rozwoju itd. Musimy potrafić się potem z tego rozliczyć – choćby sami przed sobą i darczyńcami. A to wymaga zapewnienia jak najlepszego poziomu skuteczności działań. Tutaj nasze „chwalenie się” tym, co robimy, okazuje się po prostu koniecznym narzędziem. Skąd ludzie mają wiedzieć czym się zajmujemy? Dlaczego mają nam zaufać wspierając nasze cele? Dlaczego wreszcie mamy chodzić zmartwieni jak organizacja ma przetrwać, zamiast skupiać się budowaniu?
Każda organizacja pozarządowa powinna rozwijać swoją działalność promocyjną. To nie jest tak, że lepiej trzymać chorego za rękę zamiast „lansować się”. Trzeba robić i jedno i drugie. I, niezależnie jak okrutnie to zabrzmi, jedno i drugie jest ważne (no, może nie: „tak samo ważne”).

Druga zauważona tendencja, to wycofanie się z działań komunikacyjnych pomimo świadomości ich potrzeby. „Nie potrafię tego robić”, „nie nadaję się do tego”, „nie mam na to czasu”. Szukajcie partnerów. Nie musicie się na tym znać. Ważne, żebyście wiedzieli czego chcecie, co chcecie osiągnąć. Jeśli to fajny, szlachetny cel, a wasze intencje są przekonywujące, to z pewnością znajdziecie kogoś kto wam pomoże zająć się komunikacyjną częścią prowadzenia organizacji pozarządowej. Znajdzie się i ktoś, kto wymyśli reklamę, i ktoś, kto przeprowadzi kampanię i będzie wiedział z kim i jak rozmawiać, znajdą się nawet gwiazdy chętne pomagać. Środowisko reklamy i show biznesu jest pełne ludzi chętnych do wsparcia dobrego celu. Czasem stoi za tym chęć autopromocji, ale nie musi nas to obchodzić, a jeśli obchodzi, to raczej zorientujemy się w pobudkach zawczasu. To nie jest takie istotne. Ważne, żeby się za to zabrać i powoli zmienić wizerunek organizacji pozarządowych, który w tej chwili przybiera dwie równie fałszywe twarze: romantyczne istoty, które chcą naprawiać świat harcerskimi metodami lub cwaniacy „robiący fundacje”, żeby żerować na hojności prostych ludzi.

Budujmy organizacje nowoczesne, zajmujące się zaniedbanymi przez władze sferami życia społecznego, skutecznie pomagające zmieniać świat na lepszy. I mówmy, że to robimy.
Trwa ładowanie komentarzy...