Boska Katarzyna - pierwsza Kolorowa Boska Matka

Fundacja Rak'n'Roll. Wygraj Życie!
Mam na imię Kasia, mam 37 lat, jestem założycielką grupy Kolorowe Dzieci, promującej wielokulturowość. Z moją 9-letnią córką Samiloby prowadzimy warsztaty Ambasada Tolerancji. Jestem w 34. tygodniu ciąży, mam Raka Piersi, jestem z Wrocławia. Jestem pierwszą Kolorową Boską Matką :)

Lato 2016

Zapowiadał się bardzo przyjemny, letni czas. Z córką i mężem czekaliśmy na upragnione wakacje. Kilka dni przed wyjazdem zauważyłam rozstęp, niepozorną szramę na mojej lewej piersi. Jeszcze przed wyjazdem poszłam do lekarza, aby to sprawdzić. Badanie USG zrobione w przychodni nie wykazało nic oprócz regularnie kontrolowanych torbieli. Jednak lekarz, który przeprowadzał USG uznał, że kontrolnie powinnam udać się do onkologa. Ponieważ ciężko było zorganizować termin od ręki, umówiłam się na wizytę po powrocie.

Te kilka dni to był bardzo udany wspólny rodzinny czas. Obchodziłam swoje niezapomniane kolejne urodziny w gronie przyjaciół i rodziny. Po powrocie poszłam na umówioną wizytę u onkologa. Okazało się, że trzeba powtórzyć USG ponieważ to zrobione w przychodni nie odzwierciedla dokładnie tego, co tam się dzieje w środku. Termin USG został umówiony w szpitalu na drugą połowę sierpnia, więc rodzinnie pojechaliśmy na dalsze wakacje. Byliśmy nad polskim morzem, uwielbiam tam wracać każdego roku. Mrzeżyno ma dla mnie wyjątkowy urok i klimat. Zawsze ładuje tam moje życiowe baterie. W dzień powrotu zrobiłam test ciążowy i okazało się, że są dwie kreski :) To była ogromna radość dla nas i coś na co czekaliśmy bardzo długo. Z tym fantastycznym prezentem wracaliśmy do domu.

Diagnoza

Parę dni po powrocie miałam badanie USG piersi w szpitalu. Wykazało guz. Żeby sprawdzić co się dzieje zalecono mi zrobienie biopsji gruboigłowej. Termin - koniec sierpnia. We wrześniu, kilka dni po rozpoczęciu roku szkolnego, dowiedziałam się, że są wyniki biopsji, ale muszę przyjechać osobiście, przez telefon nie dostanę żadnych informacji. Pojechałam i wtedy już czułam że coś nie tak…..Rak Piersi.

Rak? U mnie? Niemożliwe


Na początku byłam bardzo zaskoczona i zdezorientowana. Choroba przyszła właśnie do mnie, zastanawiałam się o co w tym wszystkim chodzi. Tyle dobrych zdarzeń do tej pory a tu nagle rak…? Przecież to niemożliwe, to nie ja, to nie mogło mnie teraz spotkać. A jednak spotkało. Pierwszych kilka dni było dla mnie bardzo trudnych. Byłam w szoku, tyle myśli, emocji, pytań co teraz, jak teraz, dlaczego właśnie ja? A przede wszystkim, jak będzie przebiegać moja dalsza ciąża?

W dniu, w którym się dowiedziałam, że jestem chora zlecono mi standardowe badania jakie robi się osobom, u których pojawiają się komórki nowotworowe: prześwietlenie klatki piersiowej, badania, USG jamy brzusznej. Wyniki były w porządku. Zwołano konsylium, by ustalić co ze mną będzie dalej. Przed konsylium miałam spotkanie z anestezjologiem, który poinformował mnie o zagrożeniach jakie mogą się pojawić przy operacji jeśli do takowej dojdzie. Niestety, po konsylium nadal nie było wiadomo jaki schemat leczenia zostanie zastosowany.

Wszystko było niejasne a ja chciałam mieć pewność, że każdy następny podjęty krok będzie tym właściwym. Od zaprzyjaźnionego lekarza - pediatry mojej córki, dowiedziałam się że jest mama, która przechodziła chorobę również będąc w ciąży. To mi dało nadzieję, że się da. Porozmawiałyśmy. Dowiedziałam się, jak wyglądała jej ścieżka. Dało mi to dużo siły, aby ruszyć w swoją drogę. Dostałam od niej kontakt do lekarza w Gliwicach. Dwa dni później byłam na konsultacjach. Lekarz zlecił mi ponowne wykonanie badań USG oraz dodatkowo biopsję cienkoigłową. Moja diagnoza została potwierdzona. Jestem chora.

W Gliwicach lekarze zaproponowali rozpoczęcie leczenia od chemioterapii w 12. tygodniu ciąży. Jednak przed rozpoczęciem terapii potrzebna była konsultacja ginekologiczna. Brakowało mi potwierdzenia i zgody, aby rozpocząć chemię w 12. tygodniu ciąży. A przecież to było tak ważne dla mnie. Ciężko było mi znaleźć na miejscu we Wrocławiu lekarza, który poprowadzi moją ciążę uwzględniając dalsze leczenie onkologiczne. Kolejny trudny moment…

I wtedy przyjaciółka podesłała mi artykuł o fundacji Rak’n’Roll i programie Boskie Matki. Wysłałam mail do fundacji, opisałam swoją sytuację. Odezwała się do mnie Marta, koordynatorka Boskich Matek z Fundacji. Opowiedziała mi o tym, jak działa Fundacja, jak pomaga kobietom, które są w ciąży i u których zdiagnozowano nowotwór. Obiecała zorganizować spotkanie w Warszawie, abym mogła porozmawiać z onkologiem na temat dalszych form leczenia, i z ginekologiem, który ma doświadczenie w prowadzeniu ciężarnych z nowotworem. Wszystko po to, abym mogła zadecydować który etap, jaka forma i jaki schemat leczenia będzie dla mnie najlepszy. Było dla mnie ważne, że całemu procesowi towarzyszył w konsultacjach mailowych doktor Giermek – lekarz, który ma największe w Polsce doświadczenie w prowadzeniu matek takich, jak ja.

Przełom

Na spotkaniu lekarz ginekolog bardzo dokładnie wytłumaczył mi jak się postępuje w przypadku leczenia ciężarnej. Opowiedział o możliwościach i o ewentualnych zagrożeniach. Ta rozmowa była dla mnie przełomowa i tak bardzo ważna. Tego mi brakowało na mojej drodze. Lekarz ginekolog od ręki skonsultował mój przypadek z lekarzem onkologiem i właściwie było jasne, że zaczynamy chemią ale dopiero po skończonym 15 tyg. ciąży, aby mieć pewność, że dzidziuś będzie bezpieczny. Finalnie, pod opieką Fundacji Rak'n'Roll trafiłam do Warszawy. W listopadzie przyjęłam pierwszy kurs chemioterapii. Kolejnych 7 jest zaplanowanych aż do końca ciąży.

Boskie wsparcie

Dzień przed pierwszą chemią okazał się najtrudniejszy. Byłam w bardzo słabej kondycji emocjonalnej i psychicznej. Ale dzięki Boskim Matkom, które mnie w ten dzień odwiedziły w szpitalu (tak, to o Was dziewczyny) udało mi się dźwignąć. Dziękuję, dałyście mi ogrom siły i mocy w tamtym momencie. Patrząc na Was i słuchając Was uwierzyłam, że wszystko da się przejść.

Jestem z Wrocławia, na czas leczenia nie mogłam przenieść się do Warszawy, więc tutaj potrzebowałam opieki ginekologicznej. Lekarz z Warszawy poprosił swojego kolegę we Wrocławiu, aby się mną zaopiekował. I tak ruszyłam w swoją dalszą drogę. Mam bardzo dobrą opiekę na miejscu. Jestem pod opieką lekarzy, dzięki którym czuję się bezpieczna i wiem, że zawsze i o wszystko mogę zapytać. A tego nam chorym tak często brakuje. Przede mną ostatni kurs chemii, lekarze planują zakończenie ciąży i poród na początku kwietnia, aby można było kontynuować dalsze leczenie. Kolejnym krokiem będzie mastektomia a potem następne etapy leczenia.

Wraz z moją wspaniałą rodziną i przyjaciółmi, którzy nas wspierają, czekamy na naszego JJ, który będzie z nami już niebawem, w kwietniu.

Co dostałam?


Od momentu kiedy chorobę zaakceptowałam, dałam jej miejsce w moim życiu, dostałam od niej siłę. Siłę i energię, aby iść dalej swoją własną drogą i we właściwym dla mnie kierunku. Bardzo ważne jest żeby się nie poddać, żeby sobie to wszystko ułożyć w głowie. Jeśli zaakceptujemy i pogodzimy się, że to właśnie mnie spotkało, nie będziemy z nią walczyć, wyzywać tylko damy jej miejsce to może z tego wyniknąć bardzo dużo pozytywnych rzeczy. Dostaniemy od niej siłę do dalszych działań, do tego żeby znaleźć w sobie wiarę, nadzieję i miłość, aby pójść dalej w kierunku życia. Wiara, nadzieja, modlitwa o to, że ja chcę żyć i tu być, mam dużo rzeczy do zrealizowania, marzeń, które czekają w kolejce do spełnienia, potrafi czynić cuda, ale to my musimy je umieć zobaczyć, aby się spełniły.

Dziękuję

Dziękuję mojemu mężowi i córce, którzy są ze mną każdego dnia, mojej kochanej mamie, która dzielnie nam towarzyszy, bez której nie byłabym kim teraz jestem. Dziękuję wszystkim przyjaciołom i osobom, które są i które nam towarzyszą w drodze; Boskim Matkom, które poznałam za wszystkie wasze uśmiechy i smutki, rozmowy i żarty. Dziękuję wszystkim lekarzom, których spotkałam za całą pomoc, jaką od nich otrzymałam.

Dziękuję Rak’n’Roll!

***
Matka, ciąża i rak

Jest ich około 400 rocznie, a kilkadziesiąt trafia pod opiekę Fundacji Rak’n’Roll.
Prowadzimy program Boskie Matki, dzięki któremu kobiety w ciąży chore na raka otrzymują kompleksową pomoc. Powitaliśmy już na świecie ponad 50 dzieci i czekamy następnych. To nasz misyjny program, ale mamy wiele sposobów, by pomagać setkom chorych na raka. Sprawdź na raknroll.pl

Trwa ładowanie komentarzy...