O autorze
Fundacja Rak’n’Roll powstała w październiku 2009 roku z inicjatywy śp. Magdy Prokopowicz. Od samego początku celem fundacji było stworzenie nowej jakości w sposobie mówienia o raku w przestrzeni publicznej. Przełamywanie tabu związanego z podejściem do raka w Polsce, zarażanie pozytywną energią i odczarowywanie choroby. To właśnie dzięki takim projektom Fundacji Rak’n’Roll jak „Kalendarz Gwiazd”, warsztaty „Nie po to kupiłam sukienkę, żeby umrzeć”, „Porządki na głowie”, "Metamorfozy" czy "Pięknołyse" kobiety chore na raka zaczęły walczyć o swoją kobiecość w chorobie, o to aby chorować godnie i żyć z radością.

Autorami postów będą:
Marta Szklarczuk
Kamila Stępień
Jacek Maciejewski
Marta Ozimek-Kędzior
Monika Dąbrowska
Joanna Łojko

ORz - dziewczyna, która bieganiem zmienia świat

Aleksandra Rzeszutko, 12 PZU Półmaraton Warszawski, 1 miejsce wśród zbiórek #BiegamDobrze
Aleksandra Rzeszutko, 12 PZU Półmaraton Warszawski, 1 miejsce wśród zbiórek #BiegamDobrze arch. własne, Aleksandra Rzeszutko
25 marca Ola Rzeszutko pobiegnie charytatywnie w 13. PZU Półmaratonie Warszawskim dla Fundacji Rak’n’Roll. Na swoim koncie w ramach akcji #BiegamDobrze zebrała już ponad 31 000 zł., a za cel finansowy postawiła sobie dystans maratoński - 42 000 zł. O tym, jak przy okazji biegania dobrze się bawić i zgromadzić duże środki, opowiada Monice Dąbrowskiej z Rak’n’Rolla.

Monika: Ola, na początek powiedz, skąd taka determinacja? Kolejny raz zbierasz bardzo duże pieniądze dla organizacji charytatywnej.

Aleksandra: Staram się pomagać ludziom. Zanim powstała akcja #BiegamDobrze organizowałam akcje charytatywne związane z bieganiem. W swojej "karierze" udało mi się założyć odłam wspierający przy fundacji mBanku. Biegający pracownicy ‘wybiegiwali’ pieniądze, które następnie fundacja przekazywała organizacjom działającym na rzecz chorych dzieci. Udało mi się zorganizować 3 biegi charytatywne, dwa w Warszawie i jeden w Łodzi. Jak się dowiedziałam o akcji #BiegamDobrze, od razu wiedziałam, że to coś dla mnie. Moim głównym biegiem, przy którym zbieram fundusze stał się Półmaraton Warszawski. Oczywiście na Maraton też zbieram, ale już tak nie absorbuje znajomych, nie nadwyrężam ich portfeli :)


M: No dobrze, ale żeby pobiec DOBRZE wystarczy zebrać 350zł, a Ty stawiasz sobie za cel wielokrotność tej kwoty…

A: Jak się do czegoś biorę, to robię to z całego serca i najlepiej jak potrafię, a że przy okazji udało mi się zebrać dużo pieniędzy i nawet dwukrotnie wygrać zbiórki, to już był przypadek.

M: No ten przypadek taki jakby… nieprzypadkowy ;) Żeby zebrać takie kwoty, to "trochę" trzeba się postarać... Jak Ty to robisz? Gdybyś miała podpowiedzieć tym co mają problemy, żeby uzbierać na pakiet startowy?

A: Na początku tylko pisałam na FB, ale zobaczyłam, że wpłaty bardzo szybko się skończyły. W związku z tym postanowiłam podejść indywidualnie do darczyńców i kierować do nich bezpośrednie wiadomości na Messengerze. Później doszły SMSy, a ostatnio nawet LinkedIn. Fajnie też działa dodanie ciekawego wyzwania. Jak wymyśliłam pompki, to koledzy w pracy uczyli mnie pompować. Jak było pływanie kraulem, to koleżanka sprawdzała czy na pewno byłam na basenie na lekcji :)



M: Podejmujesz wyzwania i to działa? Mówisz, że coś zrobisz jak wpłacą i wpłacają?

A: Tak, to świetna zabawa! Teraz wymyśliłam stanie na rękach. Najtrudniejsze! Niektórzy wpłacają dla samego celu zbiórki, bo docierają do mojego apelu, widzą możliwość i chcą pomóc. Niektórzy jednak chcą zobaczyć, jak się męczę. Każdy ma inny powód wpłaty.


M: Taka zbiórka to świetna integracja i mobilizacja także dla przyjaciół i znajomych?

A: Oczywiście! W pracy kiedyś zrobiłam zbiórkę za upieczone ciasta. Raz licytowaliśmy sukienkę, którą dostałam od znajomego projektanta mody. Ogólnie dużo się dzieje, bo jak znajomi podchwycą temat to pomysły same przychodzą. Licytowaliśmy ciepłe czapki, które koleżanka przekazała. I wiele, wiele innych pomysłów… Teraz, jak wiesz, można zostać kierowcą samochodu pilotującego elitę biegaczy, który jako pierwszy przejedzie trasą półmaratonu i pierwszy będzie na mecie! Wpłacając pieniądze na moją zbiórkę można więc w taki sprytny sposób być pierwszą osobą na mecie ;)



M: Bawisz się tym, czy jednak trochę stresujesz? Bo jak sobie wyobrażam tyle wyzwań, tyle pracy, maili, spotkań… A tu jeszcze trzeba trenować, pracować, ogarniać dom. Jak to łączysz?

A: Mega się tym bawię. Zdarzają się oczywiście chwile zwątpienia, np. w zeszłym tygodniu, ale przez weekend poukładałam sobie w głowie i zabawa znowu trwa. Jak to łączę? Czasami coś odpuszczam, np. nie zrobię treningu albo tylko część, nie posprzątam w domu albo zamówię jedzenie zamiast gotować. Dzieci zabiorę ze sobą na trening lub na zawody. Znajomych z pracy i rodzinę zaangażuję w zbiórkę. Wystarczy chcieć, a reszta się jakoś układa.



M: No ba... Wiadomix, czasem tylko miewamy problemy z tym „chcieć” i to mi w Tobie imponuje, bo Tobie się chce! Duże masz dzieciaki?

A: Agatka ma 5 lat (prawie 6), a Mateuszek 8.

M: Od jak dawna biegasz?

A: Biegam w sumie 6 lat. Zaczęłam po urodzeniu Mateusza z przerwą na Agatkę.

M: Dlaczego zaczęłaś i co ci daje bieganie?

A: Przy moim trybie życia, pracy i charakterze, ciężko było robić coś systematycznie o konkretnej godzinie. W związku z tym zaczęłam biegać. Zobaczyłam, że koleżanka sobie świetnie radzi biegając z wózkiem i też postanowiłam spróbować. Bieganie daje mi możliwość ruchu, czas na przemyślenie różnych spraw, czas dla mnie i endorfinki. A do tego poznaję mnóstwo ludzi, no i mam możliwość pomagania innym. Bieganie to także super pretekst do podróżowania. Czego chcieć więcej!? Kiedyś znajomi się zapytali czemu biegam maraton w 4 godziny a nie szybciej (bo podobno mam predyspozycje). A ja na to. „Bo mam 4 godziny dla siebie!”

M: Czyli droga jest celem?

A: Tak!

M: Jakie masz plany na przyszłość? Biegać więcej, czy biegać i więcej pomagać? Bo bijesz rekordy zbierania środków w ramach projektu #BiegamDobrze. Wygląda to trochę tak, jakby Twoje bieganie było tylko pretekstem do pomagania?

A: Chcę ukończyć World Marathon Majors. Został mi tylko (albo aż) Boston. Nie mam minimum, chociaż mocno się staram. Mam zamiar wygrać maraton na Antarktydzie.
A pomagać chcę cały czas. Nie tylko biegając. Mam też kolejny pomysł w głowie, ale na razie obmyślam jego szczegóły.



M: Wspaniale! Fajne plany. Nie marnujesz czasu, zwłaszcza że na bieganiu się nie kończy, bo przecież gdzieś po drodze uczysz się robić pompki, pływać kraulem i stawać na rękach.

A: Tak, bieganie charytatywne jest bardzo rozwijające [śmiech]

M: Dlaczego zdecydowałaś się biec dla RnR?

A: Zasada „Podaj dalej” :) Był moment, gdy ja otrzymałam pomoc, więc teraz przekazuję ją dalej. Jak mówicie – dobro się mnoży, gdy się je dzieli. To bliskie mi stwierdzenie, więc tym razem moim dobrem chcę wesprzeć Was.

M: Ola, bardzo Ci dziękuję za rozmowę. Trzymam kciuki za powodzenie wyzwania, sama się dorzucam do Twojej zbiórki, bo chętnie bym się przejechała samochodem po trasie 13. PZU Półmaratonu Warszawskiego, ale chyba jeszcze bardziej dlatego, że bardzo Ci kibicuję. Biegaj dziewczyno na zdrowie dla siebie i innych. Jesteś niesamowita!

Trwa ładowanie komentarzy...