O autorze
Fundacja Rak’n’Roll powstała w październiku 2009 roku z inicjatywy śp. Magdy Prokopowicz. Od samego początku celem fundacji było stworzenie nowej jakości w sposobie mówienia o raku w przestrzeni publicznej. Przełamywanie tabu związanego z podejściem do raka w Polsce, zarażanie pozytywną energią i odczarowywanie choroby. To właśnie dzięki takim projektom Fundacji Rak’n’Roll jak „Kalendarz Gwiazd”, warsztaty „Nie po to kupiłam sukienkę, żeby umrzeć”, „Porządki na głowie”, "Metamorfozy" czy "Pięknołyse" kobiety chore na raka zaczęły walczyć o swoją kobiecość w chorobie, o to aby chorować godnie i żyć z radością.

Autorami postów będą:
Marta Szklarczuk
Kamila Stępień
Jacek Maciejewski
Marta Ozimek-Kędzior
Monika Dąbrowska
Joanna Łojko

Daniel Pogorzelski, biegowy Bohater 39. PZU Maratonu Warszawskiego, o tym, po co dobremu biegaczowi tort bezowy?

Trening Daniela
Trening Daniela fot. Daniel Pogorzelski
24 września pobiegnie 39. PZU Maraton Warszawski, a w nim, w ramach akcji #BiegamDobrze, dla Fundacji Rak’n’Roll pobiegnie 116 biegaczy na różnych dystansach. 82 biegaczy zmierzy się z dystansem królewskim. Wśród nich jest Daniel Pogorzelski, aktualny lider charytatywnych zbiórek tej edycji. Bo #BiegamDobrze to nie tylko wyzwanie sportowe, to także wyzwanie charytatywne. Z wytrawnym dobroczyńcą i wspaniałym biegaczem rozmawia Monika Dąbrowska z Fundacji Rak’n’Roll.

Monika: Daniel, za kilka dni biegniesz w Warszawie swój 11 maraton. Od kiedy biegasz i jak się zaczęła Twoja przygoda z bieganiem?

Daniel: Biegam od 2011 roku, za namową mojego kolegi z pracy oraz z chęci zrzucenia kilku zbędnych kilogramów. Przez te ponad 6 lat bieganie stało się moja pasją.

I ile zrzuciłeś? :)

Wtedy zrzuciłem około 10 kg. To mi wystarczyło, żeby realizować ówczesne treningi.

Imponujący wynik! :) Od razu podobało Ci się bieganie?

Początki były ciężkie, chciałem bardzo ambitnie od razu mocno biegać, a tak się nie da. Pamiętam pierwszy trening. To było 5 km, podczas których trzy razy musiałem się zatrzymać, aby złapać oddech. Jednak powoli, od treningu do treningu było coraz lepiej. Bieganie wciągało mnie coraz bardziej. Po pierwszych treningach robionych zupełnie bez planów treningowych zacząłem przeglądać internet, czytać książki treningowe i szukać planów dla siebie. Natrafiłem na książki Jurka Skarżyńskiego i tak właściwie cały czas opieram swoje treningi na jego metodzie.


Biegałeś wtedy z Tym kolegą, który Cię namówił czy sam?

Tak się jakoś złożyło, że z kolegą, który mnie namówił nigdy nie biegałem. Biegałem od początku sam. Mieszkałem wtedy w Chojnie i przyznam szczerze, że niewielu biegaczy wtedy tam było…

Pamiętasz, gdzie zrobiłeś Swój pierwszy maraton? Gdzie to było?

No pewnie że pamiętam doskonale. Po roku biegania w 2012 pobiegłem maraton w Dębnie. Na mecie powiedziałem żonie, która mi kibicowała – „NIGDY WIĘCEJ MARATONÓW!”

To kiedy pobiegłeś drugi? ;)

Dopiero po 3 latach. Mieszkałem wtedy w Szczecinie. Narodził się pomysł zdobycia Korony Maratonów Polskich i postanowiłem zdobyć ją w rok. Normalnie są na to 2 lata... Zacząłem znów od Dębna. W 2015 r. pobiegłem ostatecznie 6 maratonów, 4 z nich w 5 tygodni.

No to z zapasem, brawo! Twardy z Ciebie zawodnik!

Odpowiednie przygotowanie i można góry przenosić! Choć po ostatnim maratonie w Poznaniu, cieszyłem się, że to już koniec sezonu.

Co Ci daje bieganie, że tak mocno w nie wszedłeś?

Co mi daje bieganie? Hmm… Daje mi pewność siebie, uczy pokory i wytrwałości. Niesamowicie wycisza i uspokaja, ale też daje impuls do działania, zwłaszcza kiedy trening dobrze pójdzie, kiedy w zawodach osiągnie się dobry, czyli zakładany wynik. Daje też możliwość poznawania nowych ludzi i miejsc.


Tak to prawda! Dzięki bieganiu właśnie się poznajemy. Jaka jest Twoja życiówka na królewskim dystansie? Pochwal się.

Moja życiówka… Jestem tak zwanym „trójkołamaczem”, dokonałem tego dwa razy w dwóch ostatnich maratonach Orlenu. Ostatni wynik to 2:54:51

O rety!!! Megadobry wynik! Ogromny szacun! Czyli życiówka to świeże osiągnięcie?

Tak, tegoroczne. Dużo kosztuje osiągnięcie takiego wyniku.

No to nie mogę nie zadać Ci tego pytania: Co na to rodzina?

Trenuję pięć razy w tygodniu, zajmuje mi to naprawdę sporo czasu. Ale mam szczęście mieć kochaną żonę, która nie dość, że to toleruje i akceptuje, to jeszcze mnie wspiera i kibicuje! Jestem jej za to wdzięczny. Kibicuje mi także dwójka dzieci Agata i Wojciech, który zresztą także trenuje średnie biegi.

Wspaniale! Masz szczęście. Jaki masz cel na 39. MW? Na jaki wynik pobiegniesz?

Plany na 24.09… myślę, że jestem przygotowany na czas poniżej trójki… Jednak raczej nie będzie to mój wymarzony czas… Tzn: 1marian minus 1s.

Co to jest 1 marian? :)

Marian to mój kolega, z którym często biegam w weekendy. On ma życiówkę 2:52:19 (stąd jednostka 1 marian :)) i moim celem jest przebiegnięcie maratonu o minimum 1 sekundę szybciej od niego.

Ha ha ha! Ambitnie! Bardzo fajny cel. Będziemy trzymać kciuki!

Myślę, że wiosną jest to bardziej realne do zrobienia niż teraz.

Przyjdź do nas do fundacji w biurze zawodów, damy Ci kulę energii i kto wie, może akurat ona Cię poniesie

No jak tak, to będę!

Twój bieg będzie wyjątkowy także z innego powodu. Chcesz pobiec maraton w ramach projektu #BiegamDobrze, czyli Twoje bieganie będzie - już jest! - realnym wsparciem finansowym dla Rak’n’Rolla. Zbierasz środki i jak w bieganiu także i tutaj odnosisz spektakularne sukcesy! :) W tej chwili jesteś liderem tej edycji projektu. Jak to zrobiłeś? Skąd chęci, pomysł i wytrwałość?

Tak, zdecydowałem się na ścieżkę charytatywną. Było tu trochę przypadku. Należę do Pocztowej Grupy Biegowej i nasza firma Poczta Polska opłaca swoim członkom pakiety startowe. Niestety nie zdążyłem się zapisać na Maraton Warszawski, gdy były robione listy i pozostało mi zapisać się indywidualnie i opłacić start samemu. Wszedłem na stronę, zobaczyłem ścieżkę charytatywną i pomyślałem „Czemu nie tak, tym razem…?” Zdecydowałem się na podjęcie rękawicy i pomyślałem, że jak nie zbiorę 300zł to najwyżej sam dopłacę. Kolejnego dnia otrzymałem telefon od mojej firmy, że zwolniło się miejsce na Maraton i mogę startować, postanowiłem jednak zbierać pieniądze i właśnie obecnie jestem liderem pod względem wpłat :)

Dlaczego Rak’n’Roll?


Wybrałem RnR bo miałem do Was jakiś sentyment, moja córka rok wcześniej oddała włosy w ramach akcji „Daj Włos!”. Generalnie jednak ten pieprzony rak jest wszędzie wokół nas… Moja ukochana babcia zmarła na niego, wiele osób z rodziny… Ciągle słyszę, że ktoś znów zachorował, umarł, walczy… Taka Fundacja jest potrzebna - podtrzymujecie na duchu, wspieracie, pomagacie, więc jak mogłem Wam nie pomóc? A właściwie jak mogłem chorym nie pomóc?

Tak, to prawda. Rak jest chorobą, na którą choruje coraz więcej, coraz młodszych osób. Wszyscy znamy kogoś kto choruje albo chorował (w pracy, w rodzinie, w szkole…).
Twardym jesteś biegaczem, ale wrażliwym człowiekiem. Pewnie dlatego namówiłeś aż TAKĄ ilość osób do wpłat. Masz w tej chwili blisko 9 tys. zł., to naprawdę imponujący wynik…


Wymyśliłem hasło mojej akcji: „I Ty możesz przebiec ze mną maraton” oraz zaproponowałem, że każdy kto wpłaci, pobiegnie ze mną wirtualnie, nick darczyńcy znajdzie się na mojej koszulce startowej. Następnie zacząłem umieszczać wpisy na Facebooku, wysyłałem maile do współpracowników i po 24h zupełnie niespodziewanie miałem już 500zł! I machina zaczęła się nakręcać… Gdy pierwszy 1000 zł. stuknął, to wyznaczyłem kolejny cel – 2000 zł., następnie 3900 bo 39. Maraton Warszawski, potem 4444,44, 5000, 5555,55, 6666 zł. - pękały kolejne bariery. Do tej pory nie wiem, jak to jest możliwe…! Wpłat jest ponad 200, dokonali ich znajomi i nieznajomi, rodzina, koledzy i koleżanki, przyjaciele… Jest osoba, która wpłaciła 50% swojego przychodu miesięcznego, a najstarsza osoba, która wpłaciła ma 91 lat! Super w wieku 91 lat pobiec maraton…



Wzruszające... Piękne!

To wszystko dzięki wsparciu żony, która podrzuca pomysły, wspiera i przy okazji bardzo dziękuję za wszystko Sylwuniu!

Wspaniale! Masz szczęście. I jeszcze, z tego co wiem, żona robi wspaniałe torty bezowe, by Twoje cele charytatywne mogły być zrealizowane… Daniel masz w domu skarb!

To fakt mam! Tort Sylwii został już wylosowany wśród osób (losowanie było transmitowane live na fb), które w określonym terminie wpłaciły na moją zbiórkę w ramach projektu #BiegamDobrze. Wszystkie środki idą oczywiście na Fundację Rak’n’Roll. Ten tort znacznie podbił kwotę mojej zbiórki. Ale jeszcze trochę mi zostało, chciałbym zebrać minimum 10 000 zł. i tak jak w bieganiu trzeba mieć cel, tak w zbiórce również, taki jest mój cel. Bardzo mocno w akcję zaangażował się też mój kolega Konrad, za co mu przy okazji także dziękuję. Jest jeszcze wielu, przed którymi naprawdę chylę czoła i dziękuję. No i darczyńcom, to jest niesamowite, każda wpłata ma jakąś historię… A ja jestem małym trybikiem.



Niesamowite. RnR na Twoje ręce „Trybiku” składa wszystkim wielkie podziękowania! Niesamowite jest to, że większość wpłat to nie są duże kwoty 5, 20, 30, 50 zł. Największa wpłata to 236,56 zł., to pokazuje, ile osób pobiegnie z Tobą… :)

Dla wszystkich wspierających akcję, przygotuję 30 września ognisko w Szczecinie w podzięce dla nich. Będzie okazja by się poznać, opowiedzieć o biegu i przygotowaniach do maratonu.

Zrobiłeś kawał dobrej i bardzo potrzebnej roboty… I to wszystko, bo poznałeś fundację zbierającą warkoczyki od małych dziewczynek…

Tak, mam też wielkie wsparcie znajomych. Na ognisko kilka osób zadeklarowało, chęć upieczenia ciasta. A co do zbiórki, koleżanka zaproponowała kolejne losowanie, w którym nagrodą będzie rejs na 10 osobowej łódce po jeziorze w Barlinku. Żona wrzuciła post o losowaniu kolejnego tortu bezowego. Monika, jak widzisz dzieje się… :)

Masz mnóstwo pomysłów, angażujesz rodzinę, przyjaciół a przede wszystkim siebie do karkołomnego tempa biegu. Jak my – RnR, możemy Ci podziękować? :)


Ja niczego nie oczekuję, chciałbym tylko podarować coś moim darczyńcom, choćby jakąś drobnostkę, żeby pamiętali o tej akcji. Muszę coś wymyślić….

Super! Jeśli możemy jakoś pomóc to chętnie. A 24 września w strefie kibica RnR (brama Łazienek Królewskich przy Gagarina) Będziemy krzyczeć: „Marian! Marian! Eeee Daniel!!! Daniel!!! :)

:) :) :) Każdy doping się przyda!

A przed zawodami odbierając pakiet startowy koniecznie zajrzyj do stoiska fundacji. Będziemy się tam poznawać, przekazywać dobrą energię, tatuować. Będą też dla biegaczy pamiątki od RnR, więc obecność obowiązkowa! A na mecie będziemy czekać z medalem.

Spoko, jesteśmy umówieni! :)

Baaaardzo dziękuję za rozmowę, za wielkie serce i za bardzo dużo zaangażowania.


Dziękuję również. Oczywiście zapraszam na ognisko, także przedstawiciela Fundacji Rak'n'Roll i na koniec RAK OFF!!! :)
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...